Nadchodzące wydarzenia
  • Brak wydarzeń

Wigilia dla samotnych

Po raz drugi mamy zaszczyt zaprosić na niecodzienne wydarzenie

„Wigilia dla samotnych w Kapeluszu” – 24 grudnia 2013, godz. 15,00.

wigilia2013

 

 

Zapraszamy do lektury nt. zeszłorocznej wigilii (tekst Ukazał się w marcowym Słowie Prawdy):

Wigilia dla 1000 samotnych
Mikołaj Rykowski

KatowiceSkąd ten pomysł? Zaczęło się dokładnie 10 lat temu, kiedy razem z żoną Jolą po raz pierwszy postanowiliśmy ugościć w naszym skromnym mieszkaniu samotnych i ubogich znajomych. Nie pochodzimy ze Śląska, nasze rodziny mieszkają daleko, więc doskonale rozumiemy, jak bardzo może doskwierać samotność. A przecież przy każdym polskim świątecznym stole znajduje się tradycyjnie jedno puste miejsce.

W Katowicach zamieszkaliśmy przed kilkunastu laty prowadząc tu działalność gospodarczą, budując relacje i przyjaźnie. Wtedy też spotkaliśmy się ze świadectwem ewangelii. Po naszym nawróceniu do Chrystusa otwarliśmy nasz dom na spotkania biblijne, na które przychodziło wiele osób samotnych i potrzebujących – nie mogliśmy przed nimi zamknąć drzwi w święta! Z roku na rok przybywało gości. A gdy jeszcze zjechała do nas rodzina, mieszkanie okazało się za małe. Wtedy podjęliśmy decyzję by zaprosić ich wszystkich, także nieznajomych, do prowadzonej przez nas od kilku lat restauracji „Wioska Rybacka” w Parku Śląskim, w pobliżu którego mieszkamy. Katowice1

Ten największy w Europie park miejski, znany choćby ze zlokalizowanych na jego terenie: Stadionu Śląskiego, Wesołego Miasteczka czy Śląskiego Ogrodu Zoologicznego leży w samym sercu aglomeracji, pomiędzy Katowicami, Chorzowem i Siemianowicami Śl. Jest atrakcyjnym miejscem wypoczynku i rekreacji dla tysięcy mieszkańców nie tylko pobliskich osiedli ale i całego regionu.

Przed laty Bóg wzbudził we mnie pragnienie wykorzystywania otrzymanych od Niego talentów dla Jego chwały. Od otwarcia restauracji w 2003 roku każdego lata organizujemy przy niej we współpracy z lokalnym środowiskiem chrześcijańskim plenerowe weekendy ewangelizacyjne. Gromadzą one na koncertach, spektaklach teatralnych i nabożeństwach setki uczestników. Przez te wszystkie lata imprezy te stały się okazją do pogłębienia ekumenicznych relacji między chrześcijanami różnych wyznań i na trwale wpisały się nie tylko w krajobraz naszego środowiska, ale też samego parku.

Jakiś czas temu nieśmiałe marzenie zaczęło mi towarzyszyć w okresie świątecznym: „może wzorem innych miast uda się zmobilizować chętnych do nakarmienia potrzebujących w Wigilię gdzieś w centrum”? Przyglądałem się tego typu akcjom charytatywnym prowadzonym gdzie indziej. „Jak wspaniale było by zaprosić wszystkich samotnych w ten Wigilijny wieczór na prawdziwą wieczerzę do stołu, a nie tylko do jadłodajni – miejsca, w którym mogliby wraz z innymi świętować, śpiewać kolędy i cieszyć się bożonarodzeniową atmosferą”.

W zeszłym roku nastąpił przełom! Okazało się, że nie tylko ja noszę się z takim zamiarem. Władze Parku Śląskiego wspaniałomyślnie zareagowały na taki pomysł, nie tylko stając się współorganizatorem tego wydarzenia, ale przede wszystkim udostępniając swój największy obiekt – halę wystawową „Kapelusz”. Stanęliśmy przed możliwością zorganizowania Wigilii dla 1000 osób! Można by długo opowiadać o burzliwych spotkaniach organizacyjnych, koncepcjach, pomysłach i nieprawdopodobnych wydarzeniach, które towarzyszyły przygotowaniom. W cudowny sposób Pan Bóg zmobilizował wielu znanych mi i nieznanych, bezinteresownych wolontariuszy. Otworzył przed nami serca i drzwi, do których pewnie nigdy nie mielibyśmy odwagi nawet zapukać. Dzięki przychylności wielu ludzi, instytucji i sponsorów, w niezwykle krótkim czasie zebraliśmy środki finansowe i produkty. Pozyskaliśmy również niezbędną pomoc i ręce chętne do pracy z tak wielu stron, że aż brak tu miejsca, by to wszystko opisać.

Katowice2 Nadszedł ten dzień – Wigilia Narodzenia Naszego Pana. Postaraliśmy się jak najlepiej przygotować na przyjęcie kilkuset gości. Pomyśleliśmy o wszystkim: nie tylko o świątecznych potrawach – wyśmienitych zupach, rybach pod każdą postacią, ciastach i słodyczach – ale także o świątecznym klimacie, stosownym wystroju, zespołach muzycznych śpiewających kolędy, a nawet o prezentach pod prawdziwymi pachnącymi choinkami. Specjalnie przygotowane autobusy zapewniły transport chętnym z okolicznych miast. Słowami Ewangelii o narodzeniu Jezusa – żywego Boga, modlitwą i opłatkiem przywitali wszystkich duchowni: katolicki i luterański (bo nasz baptystyczny pastor, Ireneusz Górczyński prowadził całą uroczystość).

Przez kilka godzin ponad siedemset osób uczestniczyło nie tylko we wspaniałej uczcie kulinarnej, ale też doświadczyło ciepła, bliskości, jak w świątecznym domu. Śpiew kolęd słychać było nawet w autobusach rozwożących wigilijnych gości do ich często smutnych i pustych mieszkań.

Ale to nie koniec tej wyjątkowej Wigilii! Po zakończeniu wydarzenia okazało się, że pozostało mnóstwo wspaniałego jedzenia, które szkoda by było zmarnować. Co więc zrobić? Nieoczekiwanie pojawił się pomysł, aby w tej wigilijnej wieczerzy uczestniczyć mogły potrzebujące, częstokroć żyjące na granicy ubóstwa… ukraińskie rodziny na Wołyniu. To co zostało: ryby, pieczywo, ciasta – załadowawszy po brzegi samochód ciężarowy – w pierwszy dzień Świąt zawiozłem wraz ze swoją 9-letnią córką Zuzią za naszą wschodnią granicę. Ten niespodziewany transport żywności opuścił Unię Europejską w cudowny sposób!

Dzięki pomocy miejscowego zaprzyjaźnionego pastora baptystycznego Piotra Matfiejczuka z miejscowości Kołki, te niespodziewane „prezenty” zagościły na stołach ponad setki potrzebujących rodzin. Szczególnie utkwiła nam w pamięci wizyta w domu, w którym zastaliśmy trójkę samotnych dzieci pozostawionych przez rodziców, którzy w ramach Świąt kilka dni wcześniej wyszli pić. To, co przywieźliśmy było ich pierwszym od trzech dni posiłkiem. Łzy w oczach ukraińskich staruszków również były bardzo wymowne. Jedna ze starszych kobiet ze wzruszeniem wyznała: to dziwne, że dziś pomagają nam Polacy, których siedemdziesiąt lat temu zabijaliśmy. Pojednanie, które oferuje Bóg przez Dzieciątko z Betlejem może być udziałem nas, ludzi, w różnych wymiarach.

Samotność i ubóstwo często pojawiają się w naszym życiu. Od wielu lat prowadzę działalność gospodarczą, ale całkiem niedawno także i mi widmo bankructwa zajrzało w oczy. Wtedy na własnej skórze odczułem, czym mogą być pusta lodówka, niezapłacone rachunki, czy brak pomocnej dłoni. Dlatego teraz, kiedy sami staramy się stanąć na nogi, łatwiej dostrzegamy potrzeby drugiego człowieka. Jesteśmy przekonani, że to Pan Bóg kładzie nam na sercu troskę o innych, szczególnie tych, którzy nie są w stanie o siebie zadbać.Katowice3

Zaskakującym post scriptum tych wydarzeń było pojawienie się mojego nazwiska w plebiscycie na człowieka roku w Chorzowie – mieście, na terenie którego znajduje się Park Śląski i prowadzona przeze mnie restauracja. Corocznie przeprowadza go największa regionalna gazeta „Dziennik Zachodni”. O dziwo zwyciężyłem, zdobywając prawie połowę głosów. Nagrodą był wywiad ze mną w chorzowskim dodatku tejże gazety. Teraz moja historia obok 30 pozostałych lokalnych laureatów dotrze do czytelników w całym województwie. Ci zdecydują, kto zostanie Człowiekiem Roku na Śląsku. Chciałbym, aby ten zupełnie niezamierzony, poboczny efekt realizacji mojego głębokiego marzenia stał się dla wielu zachętą w ufności, że z Bożą pomocą, przy wsparciu i zaangażowaniu ludzi dobrej woli, możemy być użyteczni w dziele okazywania miłości i świadectwem o Tym, który jest jej źródłem. Mam nadzieję, że to moje proste świadectwo będzie dla was inspiracją do podobnego myślenia i działania wszędzie tam, gdziekolwiek stawia was Bóg.

Mikołaj i Jolanta Rykowscy należą do Zboru baptystycznego Opoka w Katowicach. Są również zaangażowani w ruch chrześcijan biznesmenów.