Nadchodzące wydarzenia
  • Brak wydarzeń

Komiks na podstawie tekstów z Biblii

Robert Crumb, „Księga Genesis”
Dominika Węcławek, Życie Warszawy 23-12-2010

Komiks na podstawie tekstów z Biblii?

Znamy to. Pastelowe barwy, słodkie obrazki, weseli ludzie w kolorowych szatkach i uśmiechnięte zwierzątka. Robert Crumb robi wszystko inaczej. Mocniej, lepiej i bardziej prawdziwie.

Ci, którzy pana Crumba nie znają, po przeczytaniu jego najnowszego komiksu, „Księgi Genesis”, mogliby uwierzyć, że jest on osobą pobożną. Tymczasem o ile amerykański twórca obdarzył jedną z najstarszych znanych ludzkości ksiąg należytym szacunkiem, o tyle daleko mu do dewoty. Stał się za to jednym z najważniejszych twórców amerykańskiej alternatywy lat sześćdziesiątych. W Polsce mieliśmy już okazję czytać jego żartobliwe paski o przygodach Kota Fritza, oraz komiksy o Panu Naturalnym, nawiedzonym staruszku, starym zbereźniku i postrzelonym guru zagubionych mieszkańców USA.

Trudno wyobrazić sobie bardziej niestosownego kandydata do roli ilustratora świętego tekstu. A jednak Robertowi Crumbowi udało się to, czego nie dokonało wielu przed nim. Nie poszedł w infantylne obrazki rodem z gazetek roznoszonych przez Świadków Jehowy, tylko odwołał się do znacznie bardziej brutalnych i dosadnych średniowiecznych ilustracji.

Czuć tu choćby ducha Albrechta Durera, a jednak rysunki Crumba są na tyle charakterystyczne, że nie sposób się pomylić co do ich pochodzenia. Od pierwszego kadru, od słów „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”, czujemy tutaj pierwotną siłę. Benedyktyński trud włożony w dopracowanie każdego obrazka opłacił się. Wszystko tutaj współgra i idealnie odzwierciedla tekst,
nawet styl rysownika idealnie wpisuje się w klimat opowieści.

Te zaś, w polskim wydaniu snutym słowami Izaaka Cyrkowa (przekład z XIX wieku) są zaskakująco przesycone erotyzmem, brutalnością i okrucieństwem. Kto Pismo Święte pamięta jedynie z lekcji religii w szkole może się zdziwić. A jednak rysownik zrobił to, czego nie dokonał żaden komiksiarz przed nim, czyli nie dodał ani jednego zbędnego kadru, nie interpretował, nie wyśmiewał ani nie ubarwiał.

Jedynie przekładał na obrazy kolejne wersy Księgi. Jego Adam i Ewa mają krępą budowę ciała i mocne rysy twarzy, emanują bergsonowską siłą życia. Raj, a potem i ziemski padół zaś odtworzone zostały w każdym, najdrobniejszym nawet detalu. Autor, by dotrzymać wierności słowom, pracę nad ilustracjami poprzedził wielogodzinnymi badaniami nad dawnymi tekstami, historycznymi analizami czy ilustracjami, by nie tylko architektura, ale i stroje były odpowiednio narysowane.

Można śmiało powiedzieć, że tchnął nowe życie w stary tekst. Dzięki temu powrót do Księgi Rodzaju jest przyjemnością, i pozostawia czytelnika pod gigantycznym wrażeniem. Idealna lektura na nadchodzące dni, a zarazem wydawnictwo, które – niezależnie od tego, czy się czyta komiksy, czy nie – warto mieć w domu.

„Księga Genesis”

R.Crumb

Wydawnictwo Literackie

Za: http://www.zyciewarszawy.pl/